gromadzi się, rozwija, opiera jedna na drugiej i formuje piedestał,
Stefan Żeromski Przebito go kilkunastoma pchnięciami, zanim zdążył myśli zebrać i wystrzelić. O kilkadziesiąt kroków spotkano drugiego. Ten był tyłem od biegnących zwrócony, a szedł wolno przed siebie. Zginął, nie
niech go wszyscy diabli prowadzą! - Muszę podkręcać i przygaszać światło, bo gotów tu jeszcze wrócić. - No, to ja będę pokręcał ten knot. Już ja mu to fajnie odstawię! - To straszne, panie! To
Cytat
nie miał ochoty do spania, postanowił czuwać i przy tej sposobności zbadać, kiedy przyjdzie panna Bürstner. Może wówczas uda się, choćby to nawet było niewłaściwe, zamienić z nią parę słów. Gdy
wierzchowe z własnej stajni, jakoby tak niezrównanej wartości, że cena ich pochłonęła wszystkie niemal dublony wygarnięte ze szwów Rafałowego rajtroka. Urządził nadto jakieś zastępstwo z łaski
Cytat
dachem niemal płaskim i szpikulcem na szczycie, mogła stać w byle letnisku i należeć do fabrykanta Niemca lub Żyda nowobogacza. Nawet amorków na górnym gzemsie tej willi, trzymających wieńce grubo i
radzymińskiej szosie. Zdumienie było tak wielkie i powszechne, iż wszyscy widzowie zamilkli i długo wpatrywali się w ten obraz niesłychany. Szli i szli zdrożeni jeńcy mijając mały oddziałek, w