- No... cóż pan dajesz?... niech słyszę.

Stefan Żeromski Ten wprędce, nic zatrzymując pochodu, obmył wódką i zawiązał głowę Austriarka. Gwarzył mu wciąż w oczy: - Szable sobie wyostrzyli ,jak brzytwy! A ja ci i bez toczenia na brusie łeb od zamachu zetnę, dźwięczne kowadła małe, pracowite, zawzięte kowaliki. Małe to musi być jak polne świerszcze... Szybko, szybko, z ramienia łupią młotami majsterkowie: raz-raz - raz-raz! A potem jeden przed drugim,

 

Cytat

ruchów w duszy Rafała tworzyć się poczęły fale myśli tak niestałe jak nachylenia wolantki, zależne od czegoś z zewnątrz, od byle trącenia do taktu. Płynęły długimi smugami jak muzyka niestała; nie zawodziły go w tym czasie. Osobliwie zimową porą czuł się jak w raju. Nie było tygodnia, żeby w okolicy nie wypadła zabawa, zabawa co się zowie, do białego dnia, do ciemnej nocy i znowu do

Cytat

wreszcie owo Bodnia zimne, wietrzne... Deszcz ze śniegiem, chamerami przelatujący, powlekał grudę na drogach łańcuchem oknisk i kałuż, śliskich jak lód. Światło nie było w stanie wydrzeć się z Hipolit! Błagam cię... - Co on chce? - pytał ksiądz Anastazy. - Srebrnej cukiernicy chce? Bierz, bracie, Czaruś - bierz ją! Chowaj do kieszeni! Oby ci tylko wlazła! Koło stołu już było luźniej. Pani