ostatnią i dlatego może tak wielką i gwałtowną namiętność starości,
Stefan Żeromski Cztery! - Cel! Pal! Rafał był w stanie niesłychanego podniecenia, ale już nie drżał tak całym ciałem jak przed chwilą. Mordowała go tylko jedna myśl: czemu nie ma w ręku karabina? Mieć karabin! Brać
śmiertelna, popłoch paniczny. Mieszczanie uciekali od własnych domów, ode drzwi mieszkań, z rąk żołnierzy, chroniąc się do piwnic i murowanych kościołów. A i sami żołnierze chyłkiem pomykali za
Cytat
prosektorium. Pan Gruboszewski ucieszył się, jakby mu kto cały Chłodek na własność darował. Do trupów w czymś tam takim? Bagatela. Tak-że trza było gadać od samego początku, że to chodzi o romanse i
z głodem, więc wiem, co mówię! - Toteż waćpan możesz się głodzić do woli, ale nie masz prawa głodzić żołnierza. Kiedy mówię o wyjściu z kraju, to w tej chwili żywię nadzieję powrotu mając Cesarza na
Cytat
sam partie. Był wciąż na środku drogi wioskowej i dyrygował obroną. Widział stamtąd przez tylne, północne, odsłonione przejście swą świeżo złożoną rezerwę, do czego znowu powrócił, i artylerię.
znikał w nocy, tonął w sercu ścierpłym, pełnym gniewu i zemsty: Och, żeby prędzej! Szeleszczą łozy, świszczą na wietrze jakoby badyle na dawnym cmentarzu w rodzinnych stronach. Wargi nie wiedząc